Zamrożone płace?
W zeszłym tygodniu została ogłoszona reguła mówiąca o tym, że wydatki budżetowe zwane elastycznymi mogą wzrosnąć jedynie o stopień inflacji i ewentualnie jeden punkt procentowy. W związku z tym należy spodziewać się, że wynagrodzenia budżetówki będą w tym roku takie same jak w zeszłym. Zaliczają się one bowiem właśnie do wydatków elastycznych.
Ekonomiści uważają, że płace w ogóle powinny być zagrożone. Wszystko z powodu długu, który jak przewiduje nasza konstytucja, nie może przybrać stosunku 60% do poziomu PKB. Sytuacja zagrożenia finansowego nie dotyczy tylko Polski. Francja, Wielka Brytania, Hiszpania już zamroziły płace lub nawet je obniżyły. Nasz rząd wstrzymuje się z tym posunięciem. Jego eksperci twierdzą, że nie musimy tego jeszcze robić.
Czy jednak faktycznie nie potrzebujemy mocnych oszczędności? Czy może politycy nie chcą podpaść swoim wyborcom przed zbliżającymi się wyborami? I czy przypadkiem nie obudzimy się z ręką, w przysłowiowym nocniku?